Strona z tekstem
E
123

Wokół Tadź Mahal
Tadź Mahal* to grobowiec żony sułtana Szahdżahana, zwanej Mumtaz Mahal („Radość Pałacu” lub „Wywyższona Pałacu”). Legenda głosi, że sułtan tak kochał swą żonę, że po jej śmieci, która miała miejsce przy narodzinach ich 14 dziecka, osiwiał w ciągu jednej nocy. Sama Mumtaz miała zobowiązać męża do wzniesienia na jej cześć mauzoleum. Według popularnego podania, po ukończeniu budowy miał on rzekomo wydać rozkaz o obcięciu kciuków wszystkim robotnikom, by nigdy nie byli już w stanie stworzyć podobnego dzieła (inna wersja mówi o oślepieniu architekta. Obie są prawdopodobnie nieprawdziwe).

Widok na Tadź Mahal z dachu naszego hotelu.

Będąc budowlą muzułmańską, Tadź jest zamknięta w piątki; w pozostałe dni otwarta jest od świtu do zmierzchu, i to właśnie z samego rana (najlepiej około piątej) warto wybrać się na zwiedzanie. To nie znaczy, że ominą nas kolejki. Nie liczmy tez na to, że uda nam się powtórzyć słynne ujęcie z księżną Dianą. Przez Tadź przetaczają się setki turystów na godzinę.

Teren wokół Taj jest wyłączony z ruchu spalinowego, więc przygotujcie się albo na długi spacer, albo na elektryczną taksówkę. Na teren kompleksu nie można wnosić jedzenia, własnej wody (w cenie biletu dostaniesz małą butelkę. Ją oraz pokrowce na buty typu "muzeum na zamku Ksiażąt Pomorskich"), zabawek (sic!), słuchawek i odtwarzaczy MP3, telefonów komórkowych, statywów, elektronicznych urządzeń z łaskawym wyjątkiem dla aparatów fotograficznych, noży, papierosów, zapalniczek. Przygotować się należy na trzepanie toreb (ale do tego jesteś już przyzwyczajony, jeśli jechałeś kiedyś metrem. Prawda?) i, w razie nadgorliwości ochrony, wyciąganie celem okazania baterii z aparatów. Lampy błyskowe niemile widziane.

Kiedy już przebrniesz przez ochronę, znajdziesz się na placu tak pełnym ludzi, że zrobienie jednego zdjęcia bez ośmiu osób w kadrze graniczyć będzie z cudem. Słońce nad tobą podgrzeje atmosferę do temperatury 28 stopni jeszcze przed dziewiątą rano, a ty wkrótce odkryjesz, że z bliska Taj wygląda dokładnie tak, jak z daleka. Wewnątrz mauzoleum nie wolno robić zdjęć. Jest bardzo proste. Ot, główne pomieszczenie to pusta sala z niewielkim sarkofagiem na środku, dającym wyobrażenie o tym, jak drobną kobietą musiała być Mumtaz. O wyjątkowości Tadź Mahal świadczy nie tyle jego forma architektoniczna, co wykorzystany do budowy biały marmur. Plan i forma budynku były w tamtym okresie często stosowane; niemal identyczny jest grobowiec Safdarjunga, który można zwiedzić w Delhi za marne 100 rupii (60 rupii = 1 dolar) bez tłoków i security checków.

Grobowiec Safdarjunga w Delhi.

Z całą pewnością bardziej pouczająca, niż sama wizyta w mauzoleum, jest wizyta nad rzeką Jamuną, skąd rozpościera się widok na Tadź. W zależności od pogody i poziomu wody może wyglądać tak:

Widok na Tadź Mahal w okresie monsunowym, foto: photo3n.pl

lub tak:

Widok na Tadź Mahal w okresie nie-monsunowym.

Jako, że nad Jamuną odbywają się pogrzeby, dowiedziałam się na przykład, że Gangam Style może z powodzeniem zastępować marsz żałobny. Jak to mówią - w książkach tego nie wyczytasz. Spacer po Agrze może też wiele powiedzieć na temat tego, jak wygląda ekumenizm stosowany.

Śiwa, Jezus i reszta ekipy.

Ostatecznie tak jakoś wyszło, że najważniejszym punktem zwiedzania okazały się być małpy. Grupa kilkunastu samic z młodymi objawiła się dosłownie metr przed nami w momencie, w którym słońce dotykało już krawędzią horyzontu, co dla fotografa jest istną tragedią (wyjaśnię - każdy milimetr słońca poniżej horyzontu oznaczał dłuższy czas naświetlania i proporcjonalnie mniejszą szansę na dobre zdjęcie). Toczyliśmy więc wyścig ze światłem niczym Johnatan Harker w „Bram Stocker's Dracula” F. F. Coppoli, ignorując przy tym wszelkie standardy bezpieczeństwa (tego dnia dowiedziałam się, że małpy mają kły. Sasza zresztą też się dowiedział. Dowiedział się bardziej, niż ja).

*Tak brzmi prawidłowa nazwa mauzoleum po polsku, dosł. „Perła Pałacu”.